Stolica Taj – nadal intensywna.

Nie będę czarować. To Paweł, mój mąż, zorganizował cały plan zwiedzania. Jakże jestem mu wdzięczna, że dziś zaplanował taki chillout. Na początek zjedliśmy śniadanie w The Coffee Club. Zapłaciliśmy dość sporo, jak na tajskie realia. Pierwszego dnia chcieliśmy, by junior zjadł coś europejskiego, coś, co mieliśmy pewność, że wszama. Ponadto …

Lot w chmurach i jet lag?

Ileż osób pukało się w głowę na nasz pomysł z wyjazdem do Azji z maluchem. Nam to absolutnie nie przeszkadzało, wszakże Piotrek ma już prawie 2 lata. Fakt, tydzień przed wylotem kolorowo nie było, złapane przez Piotrka zapalenie oskrzeli nie było planowane. Na szczęście wykaraskał się z tego i jesteśmy …