Alfama i tramwaj 28

Niejeden przewodnik po Lizbonie zaznaczał, że trzeba się tu przejechać żółtym tramwajem nr 28. Otóż – prawda to. Zacznijmy jednak od początku.

W ciągu ostatnich dwóch dni dwukrotnie mijaliśmy Mercado do Rebeira. Wszak nie mieliśmy okazji by tam zajrzeć. Zwyczajnie dlatego, że tradycyjne, portugalskie produkty wystawiane były od rana do 14. Tym razem się udało, 21 kwietnia! Dotarliśmy do tego bazaru ze szkła  i stali. Pachniało świeżymi warzywami. Nic nie kupiliśmy.

Następnie, za namową Asi, udaliśmy się do Bazyliki (Basilica i Jardim di Estrela). szliśmy pod górę i w dół,  pod górę i w dół,  aż dotarliśmy do sejmu.

I potem znowu w górę!
Przed podróżą tramwajem ku Alfamie,napiliśmy się galao, czyli kawy z mlekiem za 1 euro (Kocham pić kawę za cenę poniżej 10 złotych) i zjedliśmy ciastka, które wyglądały tak:

Nazwy niestety nie znam, wiec musicie się zadowolić zdjęciem. Pyszności! Przed przyjazdem do Portugalii proponuję zrzucić parę kilo, bo się spokojnie ja nadrobi 😄

Rozpoczęcie podróży tramwajem przy Bazylice nie jest głupim pomysłem. Tramwaj jest zwykle tak zatłoczony, że wejście na początku trasy umożliwia wybranie w miarę wymarzonego miejsca. A tramwaj wygląda tak :


Widoki są takie:

Oczywiście, nie ogarnęłam, chciałam przechytrzyć przewodnik i mi się nie udało, bo wysiedliśmy zamiast na Santa Luzia, to przystanek dalej, który nieco zjechał w dół. Oznaczało to,  że musieliśmy się trochę dalej wspiąć do zamku  (koszt 8.5 euro od osoby, ale widoki naprawdę warte swojej ceny).

Są tam również „śpiewające pawie”. Następnie trzeba pokręcić się po wąskich uliczkach, zaułkach połączonych schodami, najstarszej dzielnicy Lizbony. Polecam również wypić Sangrię w pobocznym barze.

Muszę się pochwalić, że uwieczniłam tramwaj przed katedra Sè. Chyba najbardziej znany Wam widok.

Ostatecznie, totalnie przypadkowo dotarliśmy do dzielnicy Bairro Alto, na punkt widokowy, gdzie rozciąga się fantastyczna panorama miasta i tam wypilyśmy kolejna kawkę 🙂
Na deser wypiliśmy ginjhę, czyli wiśniówkę podaną w kieliszku z czekolady.

Na koniec dodam jeszcze zdjęcie maszyny, gdzie można doładować kartę na komunikację miejską.

Pozdrawiam
K.