Być jak Mahout

Mahout to jest osoba, która opiekuje się słoniami. Nie jest to jednak zwykła opieka, ale poświęcenie swojego życia dla słonia. Mahout spędza ze słoniami 24 godziny na dobę. Razem śpią, jedzą, myją się.
Wczoraj mieliśmy okazję choć trochę skosztować jak wygląda taka praca.

Dzień zaczęliśmy od około półtora godzinnej drogi na północ od Chiang Mai w głąb dżungli. Już samo to jest fajnym doświadczeniem: jazda po wertepach w dżungli na naczepie jeepa.
Dotarliśmy do obozowiska słoni, gdzie przywitał nas właściciel wraz z mahoutami oraz dziewięcioma pięknymi słoniami. Niesamowity widok.

Słonia najpierw trzeba nakarmić. Jest to nielada wyzwanie, bo zjadają około 300kg pokarmu dziennie i są ciągle głodne. Następnie był czas na krótką opowieść o słoniach i ich życiu. Poznaliśmy również siedem podstawowych komend: naprzód, w prawo, w lewo, do tyłu, stop, podaj nogę, połóż się, (oczywiście po tajsku). Po wstępie teoretycznym czas na praktykę, czyli pierwszy prawdziwy kontakt sam na sam z tymi stworzeniami.
Słonie są niesamowicie przyjazne, delikatne i spokojne, a do tego bardzo inteligentne.
Skoro umiemy juz karmić i rozmawiać, to czas na przejażdżkę. Jest to wspaniałe doświadczenie. Ważne jest, żeby poczuć rytm słonia, jakby się z nim tańczyło. Ostatnim punktem programu była kąpiel i zabawa w wodzie. Ewidentnie ten punkt najbardziej podobał się i sloniom i nam 🙂

W między czasie mieliśmy przerwę na tajski obiad, podczas którego odbyliśmy krótki kurs gotowania. Do przygotowania byla sałatka z papaji. Mniami 🙂

Po powrocie do Chiang Mai udaliśmy się na wieczorne zwiedzanie miasta. Oczywiście cały cudowny dzień został dokładnie udokumentowany.

P.