Cinque Terre – 3 z 5 (Vernazza, Manarola, Riomaggiore)

Wstepne plany zakładały dojazd autobusem do Vernazzy. Pogoda jednak była tak wyśmienita, my zlaknieni spaceru, że ruszyliśmy szlakiem do miasta. Powiem Wam, że nie chciałabym iść w drugą stronę. Było tak stromo niekiedy, że trasa zamiast 40min zajęła nam 1,5h. Fakt faktem, z mojego powodu, wolałam być ostrożna, iść wolno i uważnie, szczególnie, że zdarzały się obok przepaście, a przynajmniej tak mi sie wydawało. Ja z Piotrkiem na plecach bałam się 100x bardziej, tym bardziej, że mam lek przestrzeni. Daliśmy rade i powiem Wam, warto było!!!!

Dotarliśmy do Vernazzy, nie chcieliśmy jej absolutnie omijać,a trzeba przyznać, że niekiedy zdarza się nie doceniać miejscowości najbliżej położonych. Zwiedziliśmy wąskie uliczki, dotarliśmy do ruin zamku, gdzie Piotrek sam wdrapal się po wszystkich schodach szokując każdego napotkanego przechodnia.

W drodze powrotnej wypilismy ciepła kawkę, rzadka sprawa przy 2latku 🙂 wszamalismy arbuza ku uciesze najmłodszego i ruszyliśmy do kolejnego miasta – zakladalismy, że będzie to Manarola, ale pociąg się nie zatrzymał i stanęło na Riomaggiore. Samo miasteczko nie zrobiło na nas zatrwazajacego wrażenia, port dość tloczny, jedna uliczka w górę. Tutaj ponownie przekonaliśmy się jaki świat jest z mały. Z tego miejsca pozdrawiam Asię, Karola i Kubę!!! 🙂 których spotkaliśmy zajadajac włoski obiad, z mojej rodzinnej miesciny.

Spacer na pociąg odczarowal nieco miasto, bo dopiero tutaj dojrzelismy jego piękno i potencjał. Widoki obledne. Piotrek mógł na luzie sobie pobiegać.

W końcu dotarliśmy do Manaroli. Piotras zasnął, przez co zmuszeni byliśmy usiąść w kawiarni. Noszenie 11kg chłopca do łatwych nie należy 🙂 po pobudce przeszliśmy się „na plażę”. W cudzyslowie, gdyż to po prostu deptak betonowy do wody, z wyznaczonym teren do pływania na końcu.

Byliśmy również świadkami przenoszenia łódki do wody, jakieś 30m w dół, za pomocą „dźwigu”. Piotrka bardzo to zafascynowalo.

Ostatnim punktem programu był krótki spacer ścieżka miłości, która niestety jest obecnie zamknięta. Strony z opisem trasa głoszą, że można dotrzeć wyłącznie do baru. Można, tylko bar już zamknięty. Być może już było po prostu po sezonie, moe zwyczajnie remont, w każdym razie wygląda na opuszczony. Kawki zatem nie uraczylismy. Szkoda, że trasa została zniszczona, zawalona. Spacer promenada tuż nad wodą musi być niesamowity. Nie bez powodu nazywana jest Ścieżka Miłości.

Reasumując – Cinque Terre zachwyca!