Na południe

Nadszedł czas pożegnania z Lizboną. Ruszamy na południe, a konkretnie do Lagos. Ruszamy z wielką pompą, bo przejeżdżamy przez najdłuższy most w Europie. 25-kilometrowa przeprawa z widokiem na Lizbonę to czysta przyjemność 🙂

Podróż samochodem to niecałe cztery godziny. Po drodze mijamy biało – żółte wioski oraz ogromne uprawy drzewa korkowego. Bez większych problemów dotarliśmy do niewielkiej nadmorskiej (w sumie to raczej nadoceanicznej) miejscowości Lagos. Trafił się nam pokój z widokiem na ocean 🙂

Miejscowość bardzo malownicza, piaszczyste plaże sąsiadują ze sporymi klifami. Do tego centrum w formie labiryntu wąskich uliczek. Całość sprawia, że człowiek ma ochotę tu odpocząć. Obawiam się tylko, że w sezonie letnim miasto traci swój bajeczny urok, szkoda. Lagos przez długi okres było stolicą regionu, a w okresie odkryć geograficznych wyruszały stąd statki. Często przebywał tutaj król Henryk Żeglarz planując kolejne wyprawy.

Na zakończenie dnia postanowiliśmy skosztować ośmiornicy. Dobre to nawet, ale mnie osobiście nie powaliło. Natomiast mogę polecić tradycyjnie przygotowanego dorsza z ryżem i jajkiem, czyli „bras style”. Pycha! W nagrodę za odwagę kupiliśmy sobie butelkę zielonego wina, które smakowalismy na naszym balkonie z widokiem na ocean.

P.