Pielgrzymkowo

Tak jak Kasia napisała, samochód daje dużo swobody. Jako że Leiria nie zaoferowała nam nic ciekawego, ruszyliśmy do oddalonej o pół godziny drogi Fatimy.

Samo miasteczko to tylko sklepy z pamiątkami i noclegownia dla pielgrzymów. Na 8 tysięcy mieszkańców przypada 10 tysięcy miejsc noclegowych.

Samo sanktuarium natomiast zrobiło na nas duże wrażenie. Składa się ze skromnej kaplicy postawionej w miejscu pierwszego objawienia oraz skromnej bazyliki. Do tego kilka obiektów pod ziemią oraz ogromny plac. Generalnie jedno z najważniejszych miejsc dla katolików jest bardzo skromne i dzięki temu czuć atmosferę modlitwy.

Dwa kilometry od sanktuarium znajduje się Aljustrel, miejscowość w której urodzili się Hiacynta, Franciszek i Łucja. Ich rodzinne domy przekształcono w muzeum, natomiast ich wygląd, jak i sama okolica, zatrzymały się w czasie.

Z Fatimy celem naszej podróży była Coimbra, ale po drodze czekało na nas jeszcze wiele atrakcji. Przede wszystkim nic z tego co zaraz opiszę nie było przez nas planowane. W przewodniku natrafiliśmy na miejscowość Batalha. Znajduje się tam baśniowy klasztor wybudowany po zwycięskiej bitwie z Kastylijczykami w 1385 roku. Samo miasto jest zwyczajne, budynki przeciętne i dlatego tym bardziej potężna budowla zaskakuje. Gorąco polecam usiąść w kawiarni na placu przed kompleksem, napić się kawki i delektować widokiem.


Pijąc kawę zastanawialiśmy się, gdzie jechać dalej. Przewodnik znowu podpowiedział, sprawdziliśmy na mapie i okazało się, że tylko pół godziny samochodem dzieli nas od największego zamku templariuszy w tej części Europy. Długo się nie zastanawialiśmy i warto było 🙂 wstęp płatny 6 euro, ale były to jedne z najlepiej wydanych pieniędzy. Zamek w Tomar jest jak z filmu, ogromny, można się tam zgubić. Robi ogromne wrażenie, a zdjęcia nie są w stanie tego oddać.

Pierwotnie z Fatimy planowaliśmy jechać po południu do Coimbry. Udało się, ale dopiero na wieczór. Zwiedzanie Coimbry musiało poczekać do następnego dnia 🙂

P.