Pośrodku niczego

Kolejny dzień kaukaskich wojaży za nami. Tym razem padło na tereny stepowe. Muszę przyznać, że widoki zapierają dech w piersiach. Ale od początku.

Chcieliśmy bardzo dotrzeć do Dawid Geredża. Jest to bardzo stary kompleks klasztorny usytuowany na zboczach skalnych przy granicy z Azerbejdżanem. Udaliśmy się na postój marszrutek z nadzieją, że coś złapiemy. Nagle podchodzi do nas taksówkarz z propozycją: 120 dolarów za przejazd (2h). Z moim kulawym rosyjskim udało się zejść do 120, ale Lari, a to juz bardzo dobra cena na cztery osoby. Marszrutka kosztuje 25 GEL od osoby.

Droga z Tbilisi w pewnym momencie odbija w prawo i już widać, że jedziemy do nikąd. Krajobraz zmienia się drastycznie z miejskiego w prawie pustynny. Jak okiem sięgnąć tylko pagórki i wyschnięta trawa. Niesamowite widoki!

Po około 1,5h zza pagórka wyłania się Udabno, miejsce naszego noclegu. Póki co jedziemy dalej na zwiedzanie. Dawid Geredża to miejsce wyjątkowe. Droga dojazdowa jest fatalna, bardzo mało turystów, sami mnisi nie za bardzo chcą rozgłosu, a okolica jest bajeczna. W dawnych czasach był to ogromny kompleks (kilka tysięcy mnichów), obecnie w większości zniszczony przez wojny, jednak wciąż zamieszkały. Ciężko opisać to wszystko słowami, a zdjęcia oddają urok tego miejsca tylko w niewielkim stopniu.

Po zwiedzaniu wróciliśmy do Udabne, do kolejnego zjawiskowego miejsca, czyli hostelu Oasis Club. Prowadzony od trzech lat przez Polaków jest jedyną pobliską oazą dla zwiedzających. Oazą, ponieważ w promieniu kilkudziesięciu kilometrów nie ma nic poza pagorkami i trawą.
Kiedyś Udabno było przewidziane na duży i dobrze prosperujacy PGR, ale po upadku ZSRR wszystko padło i dziś to miejsce zapomniane, borykające się na przykład z brakiem wody.
Najlepiej jednak opisuje to film:  https://youtu.be/Lg6FDMl4qzU

Był to dzień pełen doznań w większości dla ducha i oka. Polecam gorąco każdemu, kto wybiera się do Gruzji, żeby zaplanować chociaż jeden dzień tutaj. Nasi gospodarze ugoszczą Was w typowo gruziński sposób.

P.