Spacerem po dżungli

Dzisiaj po powrocie do hotelu trzeba było się od razu przebrać, bo tyłki mieliśmy totalnie mokre.

Cały dzień spędziliśmy na łonie natury. Wczoraj wykupiliśmy jednodniową wycieczkę w dzicz 😉
Najpierw odwiedziliśmy farmę storczyków i motyli. Motyle były super, a storczyków myślałam, że będzie zdecydowanie więcej. Jedyne, co je wyróżniało to fakt, że sobie wisiały.
Następnie mieliśmy godzinną przejażdżkę na słoniu. Podobnie jak dzień wcześniej trafiliśmy na upartego, który co chwilę podnosił trąbe, by coś od nas dostać. Niestety jadł w takim tempie, że smakołyki szybko się skończyły. Sama jazda nie była dla mnie przyjemna. Wolalabym siedzieć bezpośrednio na nim. Świadomość, że przywiązane do niego siedzenie rani słonia, odbierała mi całą radość. Poza tym,  wczorajsze słonie wyglądały na dużo szczęśliwsze.

Kolejnym punktem programu był godzinny trekking w dżungli. Wyruszyliśmy po obiedzie (pad thai podane w liściu bananowca). Droga wiodła bardzo przyjemną ścieżką. Dotarliśmy do wodospadu. Tam Paweł zażył krótkiej kąpieli, dla mnie było za zimno, gdyż słońce przez drzewa nie docierało, i wróciliśmy do wioski.

Teraz zaczęła się wodna przygoda, a mianowicie white water rafting.
Zostaliśmy podzieleni na dwa pontony i spływaliśmy strumykiem. Kilka razy  uderzyliśmy w kamienie, raz nawet się zablokowaliśmy. Już po 2 minutach spływu byliśmy mokrzy, a po kilku niezłych falach i wpdnych spadach juz całkowicie. Dodatkowo nasz przewodnik lubił sobie pochlapać i zaserwować nam nieco więcej adrenaliny. Oczywiście, wszystko było pod kontrolą. Nie za bardzo się nawioslowaliśmy, chyba mentor nie chciał nas przemęczać. 🙂

Z pontonu przenieśliśmy się na tratwę bambusową, która chyba wyjątkowo nie trzymała się  odpowiednio nad wodą. Widocznie wynikało to z łącznego ciężaru 6 osób, które musiała udźwignąć. W ten sposób przez 3/4 trasy płynęliśmy w wodzie po pas, a zatem tyłki mieliśmy totalnie mokre.

Dzień zakończyliśmy tajską kolacją, dziś z żółtym curry, oraz spacerem po nocnym markecie.

Jutro czeka nas dosłownie pyszny dzień, ale już nie będę zdradzać więcej szczegółów.

Pozdrawiam
K.