Wy z Polszy? To wy nasze!

Potwierdziło się, że najlepszym sposobem na przemierzanie Gruzji są marszrutki, czyli małe busiki. Jest tanio, szybko i bardzo swojsko. Z Udabno wybraliśmy się do Achalcyche. Marszrutka kosztowała nas 6 GEL do Tbilisi. Tam pojechaliśmy metrem na duży dworzec marszrutek Didube i za 8 GEL w 4h dostaliśmy się do Achalcyche.

Pomocność i gościnność gruzinów nie zna granic. Kierowca zaraz się pytał, czy mamy gdzie spać i czy wiemy gdzie iść i oczywiście wyszedł i zaczął pytać taksówkarzy czy znają kogoś, kto by nas przyjął. Na szczęście pojawiła się nagle starsza pani, która potraktowała nas jak swoje wnuki i przygarneła.
Za 30 GEL od osoby dostaliśmy pełny wikt i opiekunek, to znaczy ogromny pokój z dywanem na ścianie, pyszny obiad i śniadanie (porcje nie do przejedzenia) plus degustacja wina własnej roboty. Pycha! A jak się dowiedziała, że jesteśmy polakami to z ogromną radością stwierdziła, że my swoi. To o gospodyni, natomiast gospodarz został naszym przewodnikiem. Za 60 GEL obwoził nas przez 5h po całej okolicy, a w tym do głównej atrakcji regionu – Wardzi. Można się dostać trochę taniej tam, ale wtedy bez zwiedzania przepięknej okolicy.

Sama Wardzia to kompleks klasztorny wykuty we wnętrzu góry w XII wieku. Na stałe mieszkało tam około 6 tysięcy mnichów, a na wypadek najazdu była możliwość schronienia 60 tysięcy osób. Z upływem czasu miejsce to nawiedzaly wojny i trzęsienie ziemi. Dziś część pomieszczeń jest odsłonięta i dostępna do zwiedzania. Mieszka tam też garstka mnichów. Wardzia jest absolutnie obowiązkowym punktem na trasie zwiedzania Gruzji.

Warto też wspomnieć o samym Achalcyche. Jeśli ktoś się zastanawia nad lepiej skomunikowanym Borjomi jako miejscem noclegowym, to polecam przemyśleć sprawę. Do Achalcyche jest bardzo dobry dojazd, a miasto jest urokliwe. Można tam zwiedzić doskonale zachowany zamek, który jest mieszanką stylu gruzińskiego i muzułmańskiego z pięknym meczetem zbudowanym na wzór Hagia Sophia.

Podsumowując, miniony dzień zaliczamy do jednego z najbardziej udanych. Poniżej kilka zdjęć z opisywanych miejsc.
Pozdrowienia z marszrutki w drodze do Kutaisi.

P.