Zachodnie praias

Na początek dwie ważne informacje.
1) Mamy z mężem małe opóźnienie w pisaniu. Zachodnie wybrzeże zwiedziliśmy wczoraj. Zwykle opisy dotyczą zatem dnia poprzedniego, co oznacza, że piszę post dotyczący 25 kwietnia.
2) Jeśli w Portugalii przyjdzie Wam do głowy nie smarować twarzy filtrem w pochmurne dni, to puknijcie się w głowę i się po prostu posmarujcie. Tak, mam spalony nos 🙂

Jak już wspomniał Paweł nocleg przypadł nam w czarującej mieścinie Ericeira. Nie ma jednak dobrej podróży bez śniadania mistrzów. Tak a propos – chcę taką wyciskarkę . Bardzo podobają mi się nazwy mieszkań od nazwisk mieszkańców i to w dodatku jako „azulejos”.

Dzisiejszym celem było Peniche, a następnie polecane przez Asię Nazare. Jak się jednak okazało zachodnie wybrzeże oferuje nieco więcej. Zupełnie przypadkiem trafiliśmy na prześliczną plaże Santa Cruz,skąd roztaczał się widok na skały i kamienie zaadoptowane na potrzeby plażowiczów. 

Kolejnym miejscem, w którym się zatrzymaliśmy, to plaża de Sao Bernardino. Tutaj mieliśmy przyjemność podziwiania w oddali Cabo Carvoeiro.

Dojechaliśmy do Peniche, czyli dawnej wyspy, która połączyła się przesmykiem ze stałym lądem. Najpierw jednak obejrzeliśmy półwysep, który ma 4 kilometry. Wyrzeźbione przez naturę formacje skalne wystają również z oceanu. Kilkaset metrów przed półwyspem leży maleńka kaplica Nossa Senhora de Remedios. Ogromnie polecam. Przecudna! Powstała po znalezieniu w XII w. w jaskini wizerunku Matki Boskiej. Cała kaplica wyłożona jest azulejos.

Peniche z kolei to przede wszystkim port i forteca,która go strzeże. No i oczywiście plaże.

Ostatnim punktem, który planowaliśmy to Nazare. Asiu, jest pięknie, choć przepraszam – Praia de Santa Cruz robi jednak większe wrażenie 😁 Wypiliśmy tu najtańsza kawę z mlekiem (0,60€ za galao) i co najciekawsze – największą,i to bardzo dobrą.

Kierowaliśmy się już ku Fatimie,gdzie wybraliśmy nocleg. Zrobiliśmy jednak mały przystanek w Leiria, szczerze mówiąc, na jedzenie. Naszymi ostatkami szczęścia udało nam się wejść do Castelo de Leiria. 30 minut pozostało do zamknięcia, a zamek zwiedza się 30 minut. Koszt to 2 euro i naprawdę warto ☺

Przewodnik twierdził, że Leiria jest dogodnym przystankiem na obiad. Cóż- my nic nadzwyczajnego oprócz Castelo de Leiria tam nie znaleźliśmy.
Uwielbiam niezależność wynikającą z podróży wypożyczonym autem☺

Pozdrawiam
K.