Lajtowy dzień 

Powiedzieliśmy naszym towarzyszom podróży, że dziś będzie lajtowy dzień. Nawet sami nie spodziewaliśmy się jak bardzo się mylimy ☺

Rano spakowani ruszyliśmy w kierunku placu Puszkina skąd odjeżdża Gareji Line. Bus odjeżdża o godzinie 11 codziennie, jednakże należy stawić się przy pomniku na pół godziny przed odjazdem. Koszt dojazdu w tę i z powrotem wynosi 25 GEL/os. Droga do Dawid Garedży wiedzie dość dziurawą trasą. Wytrzęsło nas niemiłosiernie, co niektórych uspilo i nie był to Piotrek.

 Około godziny 13.30 byliśmy już przy kompleksie świątynnym. Nieco się tam zmieniło,  wybudowali nowe budynki ,które sprawiają, że jest zdecydowanie wygodniej, jest już pełnoprawna toaleta. Trzy lata temu nie udało nam się dojść na górę , by spojrzeć na granicę z Azerbejdżanem. Dziś w końcu dotarliśmy na szczyt. Ostatecznie wybraliśmy nieświadomie  ścieżkę w górę, która według mapy miała być droga w dół. Szliśmy pośród krzaków, które kompletnie nieprzystrzyrzone, zahaczały o nasze ręce. Cóż, trasa nas kompletnie zaskoczyła. Nie spodziewaliśmy się aż takich warunków na szlaku. ☺

Widoki jednak całkowicie zrekompensowały wszelki trud. Sami zobaczcie.

W drodze powrotnej zostaliśmy juz w Oasis Club. Nadal to fantastyczne miejsce z ludźmi o wielkich sercach i pysznym jedzeniem. Wiktoria kończyła dziś 10 lat,a zatem świętowalismy urodziny cudownym, puszystym sernikiem, upieczonym specjalnie dla niej. Krótki spacer po Udabno i czas odpocząć. 

Złota myśl Bartka na dziś : „najlepsze pomysły przychodzą, kiedy nie wiesz,że przyjda”.
K.