Nie taki Bangkok straszny

Z Kambodżą już się żegnamy, ale powrót do domu nie jest taki prosty. Z Phnom Penh musimy dostać się do Bangkoku. Samolot odlatuje o 9:10, o 6:30 jemy śniadanie, o 7:00 wsiadamy w tuk-tuka. Nawigacja pokazuje 40 minut, czyli jak wszystko pójdzie gładko, to wciąż możemy nie zdążyć. Na szczęście …

Leniwa plaża i pa Kambodżo!

Kto by pomyślał, że nicnierobienie z 21miesięcznym dzieckiem może tak męczyć ? Prawdę mówiąc, nie jesteśmy z Pawłem typowymi plażowiczami. W roli rodziców odnajdujemy się od prawie 2 lat. Nie da się ukryć, że bywają trudniejsze chwile. Kto by nie chciał poleżec w spokoju na plaży, gdy przed oczami ma …

Rajska wyspa

Dotarliśmy na sam koniec Kambodży, czyli na wyspę Koh Rong Samloem. Łatwo nie było. Z Kampotu jadą minivany za $5 od osoby. Teoretycznie 2 godziny. Oczywiście, Khmerowie mają więcej luzu niż Włosi i zanim zgarną wszystkich z hoteli, zanim ułożą tetrisa z naszych bagaży to już robi się godzinna obsuwa. …

W królestwie kraba

To nasz ostatni dzień w tej części Kambodży. Kampot i jego okolice to według nas najfajniejsza miejscówka w tym kraju. Szczególnie dla osób bez małego dziecka. Wtedy można wynająć skuter za jakieś 10 dolców per dzień i cieszyć się cudownymi krajobrazami. My też mieliśmy taki plan, ale jednak Piotrek jest …

Nieco pieprznie

Planowaliśmy się dziś nigdzie nie spieszyć. Życie w podróży z dzieckiem jednak weryfikuje różne rzeczy i pobudka dziś u nas nastała o 6:30 pomimo nastawionych budzikow na 9 ? Zamówiliśmy w hotelu tuk-tuka, który za $25 miał spędzić z nami pół dnia. Na początek, tuż za granicami miasta, znajdują się …

Spokojny Kampot

Wczoraj, od rana jako pierwsi klienci przywitaliśmy personel hotelu na śniadaniu, gdyż godzinę później mieliśmy już autobus do Kampotu. Stojący przed hotelem tuk-tuk zawiózł nas na przystanek autobusowy firmy, której bilet wykupiliśmy. Wstępnie otrzymaliśmy informację, że dojazd z Phnom Penh do Kampot zajmuje 4h. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy dotarliśmy …

Odrodzenie Kambodży

Czy wiecie, że 50% ludności khmerskiej to dzieci, a zobaczyć kogoś w podeszłym wieku jest bardzo trudno? Czy wiecie, że na początku lat 80tych ubiegłego wieku na ulicach Phnom Penh było więcej krów niż samochodów? Czy wiecie, że w stolicy przed wojną światową mieszkało jakieś 500 tysięcy ludzi, na fali …

Stolica całkiem przyjemna

Post będzie obfitował w zdjęcia. Tekstu z kolei nie pojawi się zbyt wiele. Wynika to z półdniowej podróży. Jak już Paweł wspomniał nie udało nam się dostać na statek. Po prostu nie pływają. Co najlepsze, dopiero na drugi dzień zauważyliśmy również tę informację w przewodniku lonely planet. Autorzy napisali, że …

Pożegnanie z Siem Reap

To nasz ostatni dzień w turystycznym centrum Kambodży. Czas uciekać. Ceny poszły w górę, a jakość jeszcze trochę goni do tej góry… Pewnie byśmy uciekali stąd już wczoraj, jednak po tygodniu intensywnej podróży, każdemu z nas należy się odrobina wytchnienia. I taki właśnie był ten dzień. Rano, jeszcze przed upałem, …

Pływające życie Kampong Phluk

Dzisiejszy dzień chcieliśmy by był lżejszy niż ostatnie. Przede wszystko ze względu na młodsza cześć ekipy. Zdecydowaliśmy się na wizytę w pływającej wiosce – Kampong Phluk. Przed przyjazdem tutaj czytałam różne opinie. Jedni zachwyceni, inni zdecydowanie odradzali. Postanowiliśmy sami się przekonać. Dzień zaczęliśmy wczesniej niż zwykle, gdyż na 9 mieliśmy …

Angkor odkryte na nowo

To nasz drugi raz w tym niesamowitym miejscu. Ostatnio byliśmy tutaj na jeden dzień przy okazji pobytu w Tajlandii. Wtedy zrobiliśmy tak zwaną małą trasę. Więcej tutaj. Pierwotny plan zakładał dwa dni. Pierwszego odświeżamy wspomnienia, a drugiego robimy dużą trasę. Wyszło inaczej, lepiej ? Po pierwsze dwa pełne dni w …

Witaj Kambodżo!

Dzień rozpoczęliśmy dość wcześnie. Pobudka, 4.45. Co najgorsze, nie mogliśmy kompletnie z Pawłem zasnąć. Junior spał w najlepsze, o jet lagu jego mlody organizm nawet nie pomyślał, a nasze stare ogarnąć się nie potrafią. W każdym razie, przy dziecku, pobudka tak wcześnie nam nie straszna. O 5.55 standardowo rusza pociąg …

Menam – rzeka wytchnienia

Chcieliśmy dać Bangkokowi drugą szansę, na spokojnie przekonać się do tego miasta. Niestety, dalej nie jest w naszej czołówce ulubionych miast. To raczej konieczność, jeżeli lecimy do Azji południowo-wschodniej i nie tylko. Jednak ta konieczność nie musi być taka zła. Zacznę od tego, że ostatnim razem opuścilismy kilka miejsc i …

Stolica Taj – nadal intensywna.

Nie będę czarować. To Paweł, mój mąż, zorganizował cały plan zwiedzania. Jakże jestem mu wdzięczna, że dziś zaplanował taki chillout. Na początek zjedliśmy śniadanie w The Coffee Club. Zapłaciliśmy dość sporo, jak na tajskie realia. Pierwszego dnia chcieliśmy, by junior zjadł coś europejskiego, coś, co mieliśmy pewność, że wszama. Ponadto …

Lot w chmurach i jet lag?

Ileż osób pukało się w głowę na nasz pomysł z wyjazdem do Azji z maluchem. Nam to absolutnie nie przeszkadzało, wszakże Piotrek ma już prawie 2 lata. Fakt, tydzień przed wylotem kolorowo nie było, złapane przez Piotrka zapalenie oskrzeli nie było planowane. Na szczęście wykaraskał się z tego i jesteśmy …

Da swidania (do zobaczenia)

Dziś ostatni dzień naszej gruzinskiej podróży. Poprosiliśmy Panią w recepcji hotelu, by zarezerwowala nam taksówkę na autostradę, skąd będziemy mogli złapać marszrutkę do Kutaisi, gdyż z samego centrum Gori do Kutaisi się nie dostaniemy. Zwykła taksówka niby powinna kosztować 5 lari. Niby, gdyż Gruzja już wielokrotnie nas zaskoczyła wzrostem cen. …

Upliscyche

Rano ruszyliśmy metrem do dworca autobusowego Didube. Cel: Gori. Trzeba pamiętać, że marszrutki są kawałek na prawo od wyjścia z metra, zaraz za ścianą taksówek, minivanow i naganiaczy. Później są normalne kasy, a bilet do Gori kosztuje 3 lari. Dojeżdżamy, zostawiamy tobołki w hotelu (tak, w hotelu, ale takim co …

Stolica przejazdem

Dzień nie zapowiadał zbyt wielkich rewelacji, aczkolwiek okazał się bardzo udany, mimo potwornego zmęczenia. Mieliśmy już umówionego vana na powrót do Tbilisi. Postanowiliśmy w dniu przyjazdu, że oszczędzimy sobie kolejnych negocjacji i zwyczajnie zabierzemy się z tym samym kierowcą. Jak się okazało, zabrał nas jego kolega, który dopytywał czy mamy …

Na Kazbeg!

No dobrze, może nie na sam Kazbeg, ale do lodowca Gergeti. W sumie to nawet z góry założyliśmy, że jak pół drogi pokonany z naszym małym podróżnikiem to będzie ogromny sukces. Trasa do lodowca to jednak 10 godzin w obie strony. Zanim jednak ruszyliśmy, chciałem sprawdzić czy mam jakieś szanse …

Cminda Sameba

Apartament w hostelu w Tbilisi, cóż, gruzińskie podejście do słów jest ciekawe. Nocowaliśmy ponownie w TiflisLux Butique hostel, jak 3 lata temu. Apartament to były po prostu dwa zwyczajne pokoje, jedno przechodnie. Do apartamentu w naszym mniemaniu mu daleko, ale najważniejsze, że było czysto 🙂 choć ciepłej wody tam nie …